nomads

powyższy wpis z facebook’a o wolności w życiu i podążaniu za głosem serca natchnął mnie do tego wpisu.

Dosyć przypadkowo czytałem również ten artykuł: https://tajemnice.robertbrzoza.pl/zbrodnie/eutanazja-jak-morduja-starsze-osoby/

I obejrzałem to video: https://youtu.be/QDr2SW4DIak

I to dało mi trochę do myślenia. Z jednej strony to to życie „nomadzkie” zbliża do natury, naturalności etc. A całe podejście do utylizacji osób starych, niepełnosprawnych etc. Jest trochę w gestii wyścigu szczurów i korporacyjnego życia XXI wieku.

Ale z drugiej strony to właśnie upadek wartości, modelu rodziny, kręgu życia i ateizacja społeczeństwa powoduje poczucie pustki. Obserwuję podejście do rodziny, religii i wartości zachodniej cywilizacji i przeraża mnie to. Z jednej strony – doradziłbym tym nieszczęśliwcom w pogoni za sukcesem i pieniędzmi – rzućcie to i słuchajcie swojego serca. Ale z drugiej strony wiem że podróżowanie jest trochę ucieczką od problemów z którymi i tak  musimy się zmierzyć.

W dalszym ciągu ciężko jest mi odnaleźć sens życia. Perspektywa, że sens miałbym odnaleźć w jakiejś wierze której program sobie zainstaluje, w jakimś poczuciu miłości czy wreszcie – że to dziecko będzie całym moim światem jest trochę smutna. To takie przesuwanie zmierzenia się z czymś dalej.

Czasem zazdroszczę ludziom prostym, żyjącym prosto, nie wykształconym przez zachodni system, tylko przez życie. Żyjącym w małych wiejskich społecznościach pomiędzy niczym. Z światopoglądową granicą nie przekraczającą swojego kraju a nawet „województwa”.

Pamiętam dzieci bawiące się w okropnie brudnej rzeczce w Kambodży koło zespołu świątyń Angkor Watt. Ich uśmiech, power i cały świat był w tej brudnej rzeczce. I skacząc z mostka weń. Widzę mnóstwo dzieci w naszej „zachodniej cywilizacji”. Strach rodziców przed nieznanym, przed złym powoduje że widzą świat zza okien samochodu, ze szkoły z ochroną wynajętą dla poczucia bezpieczeństwa. Z telewizorni która pierze mózg im i całej rodzince. I ze swoich smartphonów które zastępują im komunikację i oznaczają stopień zajebistości na podwórku.

Mam plany i cele. Staram się twardo stąpać po ziemi, nie boję się marzyć. Sukcesywnie spełniam swoje marzenia. Myślę optymistycznie. Ale gdzieś tam zawsze na końcu mam to jedno wielkie NIE WIEM…