Dzisiaj być może po raz ostatni zatrzymałem się przy miejscu gdzie leżeliśmy w liściach jeszcze pare miesięcy temu na chwilę zadumy.

Aby nie myśleć, prowadzę istny maraton. Dzisiaj wyjeżdżam na misję obserwacyjną jako wolontariusz na chwilę. I chociaż do sierpnia staram się zaplanować sobie na maksa każdą wolną chwilę to nie wiem czy całkowity wyjazd jak najdalej się da nie będzie dla mnie najlepszy.

Może chociaż na pare lat… Zregenerować złamane serce. Nigdy w życiu nie pragnąłem dla kogoś tyle, nie byłem skłonny dać wszystkiego i poruszyć nieba i ziemi dla kogoś. Ciężko się z tym pogodzić, chociaż staram się jak mogę.