Czas jak rzeka brzmi tekst  piosenki jednego z Polskich Artystów.

Jestem już studentem IV semestru na kierunku Zarządzanie.
Od sierpnia 2008 roku mineło sporo czasu. Mamy kwiecień 2009. Powtarzam się mówiąc jak wiele się wydarzyło wśród takiego czasu jaki minął.

Do połowy października pracowałem jeszcze w Banku. Jednak Od września szykowałem się już do rozpoczęcia z koleżanką ze studiów małej firmy – punktu handlowego w Kaliszu. Wystartowaliśmy od października. Chwile wcześniej kupiłem auto, a odchodząc z banku wziąłem kredyt pracowniczy, złożyłem wypowiedzenie umowy i poszedłem na zwolnienie lekarskie aby móc zająć się „firmą”.
Wtedy też zaczęly się komplikacje ze zdrowiem taty – o tym piszę na krypcie – drugim blogu. Zaczynając prowadzić tą „firmę” zaczął się dziwaczny „związek” z E. Ona 24 lata ja 20 lat. Też pracowała i nadal nawet pracuje w banku. Wiadomo od początku było że mamy inne wizje cele poglady. Ale bylo czasem z kim porozmawiac. W sumie byl to maly epizod trwający do listopada/grudnia (grudnia tylko formalnie). W listopadzie wraca moja mama z niemiec aby być w Polsce, nie wiadomo jak się potoczy z tatą. Ja stoję za ladą po 3-4 dni w tygodniu w Kaliszu po kilkanascie godzin dziennie w pozostałem dni łapię się prac dorywczych i odpoczywam. Jedna z takich prac dorywczych była 21go listopada gdzie w pracy na wrocławskim rynku poznaję różnych ludzi. Wśród nich Monika. Pozytywna, uśmiechnięta. Studiuje ekonomię – już mi się podoba, jest w moim wieku – już coś. Oprócz tego fajnie wygląda i zagadnąłem o matematykę wszak że mam warunek. Zgłosiła chęć nauki. Odważyłem się podać kartkę z moimi danymi, głupio mi było – więc aby zachować „obojętność” dałem takie kartki jej wraz z jej kolezankami z pracy – na przyszłość jakby cos ;).
I był powrót – Kalisz – praca, w miedzy czasie od wrzesnia jezdzilem jeszcze do Olawy, pozniej Brzegu a ostatecznie do Opola do Szpitala – do taty. Wracając do wrocławia znajdowałem czas na dwie rzeczy – pannę E. chociaż z tym bywało różnie i na Piotrka tradycyjnie od lat – piwo pod domem (teraz jak auto jest to w aucie).

Był początek grudnia kiedy na gadu-gadu otrzymałem wiadomość od Moniki. Pierwsze co to cel był – umówić się na piwo :).
Jak udało mi się wymienić telefonami to :) najbliższe piwo z Piotrkiem – telefon do Moniki i po północy wyciągneliśmy ją.
Później jeszcze dwa spotkania z Piotrkiem. I wieczór we dwoje. Oczywiście na początku zwykłe koleżeńskie spotkanie.

Tak intensywnego związku nigdy nie przezywalem. Później było już z górki. E. nie odzywała się, Spotykałem się we Wrocławiu i w Kaliszu. M na świeta rozstała sie z chlopakiem. Tym sposobem spedzilismy razem sylwestra. Monika pochodzi z Kalisza.

Minęło kilka miesięcy w ciągu których m.in. z powodu braku mozliwosci noclegowych w Kaliszu i rozbnieznosci wizji ze wspolniczka zostawilem „firme” w Kaliszu, zmarl mój tato, a ja jestem szczesliwy :) mogac spedzac kazda chwile z Monika.

Zbiegów okoliczności jest w tym wszystkim wiele. Świat okazuje się bardzo mały. To właśnie może jest przeznaczenie :)

A czas jak rzeka płynie nieustannie… i intensywnie :)