bezimienny15 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2008

Z jednej strony – wizje utopii z drugiej rzeczywistość.
Ludzie chcą dla siebie jak najwięcej przywilejów. Chcą pewności zatrudnienia, godziwych zarobków, pakietu socjalnego, lekkiej i przyjemnej pracy. Ci ludzie głoszą często hasła „Prawa człowieka”, „Tolerancja”, „Wolność”.
Pracodawca chce mieć jak największe zyski jak najmniejszym kosztem. Robert Kioysaki mówi też że pracodawca myśli „jak motywować pracowników drogą poza materialną” czyli jak zwiększyć efektywność pracowników bez ponoszenia większych kosztów czy podnoszenia płac.
Krzyczymy „Wolny Tybet”, „Wolna Białoruś”, „Stop inwazji na irak”, a jednocześnie państwa z wolnym rynkiem i wolną gospodarką mają wielki biznes w tym żeby Państwa te były nadal zniewolone.
Tak jak istnieje konflikt interesów między pracownikiem a pracodawcą, tak istnieje konflikt interesów między kapitalistami i ludźmi chcącymi wprowadzać kapitalizm w miejscach gdzie panuje socjalizm czy autorytaryzm. Zarówno państwo socjalistyczne jak i kapitalistyczne, z wolną gospodarką mają olbrzymi biznes we współpracy.
Teoretycznie gdyby na całym świecie był jeden wolny rynek mielibyśmy do czynienia z czystą ekonomią wręcz bliską sytuacji kiedy na gospodarke nie mają wpływu czynniki pozaekonomiczne (cateris paribus). Taki świat jak również idealna demokracja czy socjalizm w teorii to są różnego rodzaju utopie które nigdy nie są w stanie się urealnić poprzez to iż zawsze znajdzie się grupa ludzi która w danej sytuacji ma biznes. A ponieważ ludzie mający w czymś biznes są w konflikcie interesów zawsze z jakąś inną grupą ludzi,  Nie jesteśmy w stanie wyłuskać wspólnych całościowych interesów całych społeczeństw.
Przeraża mnie mentalność wielu ludzi oraz ekonomia jednostek na wolnym rynku.
Myślę że wolny rynek wyzwala w ludziach niezdrową rywalizacje, egoizm, chciwość i dążność do celów za wszelką cenę (silniejszy przetrwa).
Coś w tym jest. Jednak o prawa człowieka może właśnie powinni walczyć w państwach liberalnych, gdzie ludzie kierują się własnym biznesem i pieniądzem, a nie w państwach socjalistycznych..
Oczywiście Iraku i Białorusi do państw socjalistycznych nie zaliczam.

Zycie oby do przodu. Mija dzień, mija miesiąc, mija rok. Kończy się gimnazjum, kończy się liceum i studia też się skończą. Masowo rośnie ilość zawodowo życiowych sukcesów. Czy całe życie można przeżyć w wewnętrznym nieszczęściu? A może to rozczulanie się nad sobą? Może to normalne że ludzie są coraz to starsi i starsi, zakładają rodziny, awansują w pracy, zostają dziadkami a wewnętrznie wyczuwa się czasem nieszczęśliwość?
Najgorsze jest to że żródło mojego nieszczęścia jest żadne. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują że powinienm być najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, a przynajmniej nie ma przeszkód do bycia nim.
Skąd to się bierze?
Czasem myślę że bycie „zwykłym zjadaczem chleba”, stawianie sobie w życiu problemów typu „ona mnie nie kocha”, „jestem brzydki” jest swego rodzaju religią wielu z nas.
O religi mówi się że życie nie wierząc w nic by nas przytłoczyło więc wierzymy że coś jest bo tak nam wewnętrznie jest lepiej.
Ktoś kto ma problem polegający na „zakochaniu się” w kimś :) wyznacza sobie szczęscie i cel w życiu. Komuś kto ma kompleksy związane z wyglądem brakuje tak nie wiele do osiągnięcia szczęścia – wystarczy zmienić nastawienie do samego siebie i zadbać o wygląd.
Ale w czym tkwi mój problem?
Nie wiem jak długo będę żył i nie widzę jakiegoś celu. „ta jedyna” a dla mnie bardziej „bratnia dusza” celem życia nie jest. Może jedynie pomóc brnąć przez to życie. dzieci jako owoc wspólnej miłości tym bardziej bo cierpiałbym skazując je na życie w tym swiecie. Życie po życiu nie sądze aby było naszym celem a przynajmniej moim.
Życie oby do przodu, oby dalej, carpe diem jest straszne. Straszne zdając sobie sprawe ze do niczego to nie prowadzi. Można zjeść pączka i mieć z tego przyjemność tu i teraz. ale przeznaczenia, jakiegoś wyższego celu nie otrzymam ani przed ani w trakcie ani po delektowaniu się nim.
Oprócz stwierdzenia „skazany na sukces” ostatnio usłyszałem też „chłopie masz olbrzymi potencjał, masz potencjał do zrobienia czegoś wielkiego, nie zmarnuj tego”. W ostatnio usłyszanym fragmencie doszła jeszcze jedna rzecz: „… nie zmarnuj tego”. Czy to znaczy że mogłoby być coś co chociażby przeze mnie mogłoby to zniweczyć?
Może ucieczka byłaby rozwiązaniem?

Czas przelewa się przez palce. Mijają dnie miesiące lata…


  • RSS