Niestety, Przystanek Woodstock dobiegł końca, nie było by to takie przygnębiające gdyby nie to iż Owsiak powiedział iż jest to ostatni Woodstock w takiej formule. Chodzi tu o wielką forme, olbrzymią scene i olbrzymie nakłady finansowe, i koncerty gwiazd. Marzy mu się bardziej kameralny festiwal bardziej uduchowiony artystycznie – gdzie młody człowiek mógłby się rozwijać, chce rozbudować zajęcia w Akademi Sztuk Przepięknych. Pomimo iż jako Pokojowy Patrol zajmowałem się sprawdzaniem przytomności pijanych leżacych na ziemi w różnych częściach tego ponad stutysięcznego miasta, pomagałem i służyłem pomocą a także pilnowałem porządku i wyznaczonych obiektów to znakomicie się bawiłem. Spało się mało czasem było to 1-2h dziennie a czasem wogóle. Poznawałem codziennie cudownych ludzi pozytywnie nakręconych. Od rodzin z dziecmi, studentów, nauczycieli, księzy, specjalistó z różnych dziedzin. Owczem byli i naćpani, małolaty i ludzie dla których cały sens trwania na przystanku był pod ławką w wiosce piwnej. Ale każda osoba nawet zaćpana dająca dupy w lesie, czy rzygająca w krzakach miała swoją oryginalną i bardzo wartościową osobowość. Ludzie mieli bardzo różne doświadczenia życiowe. To było piękne móc przebywać z taką olbrzymią ilością osób przy dobrej muzyce i móc rozmawiać z kim się tylko chciało. Miałem nocną wartę Pod dużą sceną na sam koniec festiwalu z soboty na niedziele. O 4 przechodziła para na oko 18-20latków (chłopak i dziewczyna). :) Przewracali się, byli pod wpływem jakiś środków jednak tak pozytywnej energii, uśmiechu i entuzjazmu w rozmowie jeszcze nigdy nie słyszałem. Można by tu stwierdzić – nacpali się to i tak się zachowywali jednak poznałem ludzi którzy nawet kropli alkocholu nie wypili przez cały woodstock a byli najbardziej rozpromienionymi osobami na świecie. Każdego dnia miałem setki emocjonujących przeżyć. w niedzielę nie jedna łza kręciła mi się w oku zresztą jak u wielu wyjeżdżających. Na opustoszałych polach namiotowych w niedziele zostało już tylko kilka garstek ludzi. Noc z niedzieli na poniedziałek spedizłem odwiedzając wszystkich po koleii i spędzając z nimi po kilka chwil przy ogniskach. W pociągu na woodstock jechałem z matką która od 8 lat jezdzi na woodstock, 8 lat temu z mężem pojechałą ze swoimi 2 najstarszymi córkami i jeździła co roku, w tym roku wzięla swoją trójkę młodszych dzieci od 8 do 13 lat. Starsza 22 siostra – była również w Pokojowym Patrolu – studiuje w Szkocji matematykę i mieszka tam ze swoim chłopakiem.

Komentarz babki z LPR o brudnej skażonej krwi oddanej przez Woodstockowiczów do PCK wołają o pomstę do nieba.

Odwołałem wyjazd do Danii – dostałem się do Odensse i do Kopenhagi. Za dwa tygodnie musiałbym tu zostawić wszystko i pojechać. Nie jadę. Musiałbym bardzo duzo pieniędzy wyłożyć na życie, formalności się przedłużają. Woodstock spowodował że chce się żyć. Że chce się żyć w Polsce